FOLWARK ZWIERZĘCY

Kiedy demolowali Trybunał Konstytucyjny, milczałem, nie byłem prawnikiem.

Kiedy zamieniali proces legislacyjny w farsę, nie reagowałem, nie byłem politykiem.

Kiedy dyskryminowali osoby LGBT+, nie oponowałem, nie byłem w tej grupie społecznej.

Kiedy uprawiali nepotyzm i korupcję polityczną, nie protestowałem, bo byłem beneficjentem.

Kiedy upartyjnili telewizję i radio publiczne, nie krzyczałem, bo nadal były wyspy wolności słowa.

Kiedy wspierali swoich w samorządach, nie buntowałem się, byłem mieszkańcem ich gminy.

Kiedy upolitycznili prokuraturę i sądownictwo, nie sprzeciwiałem się, nie byłem podejrzanym.

Kiedy niespodziewanie wszedłem w spór sądowy z państwem, nie miałem najmniejszych szans, bo byłem już OBYWATELEM ZWIERZĘCEGO FOLWARKU.   

PS  Martin Niemöller, niemiecki pastor luterański, zwolennik niezależności ideowej i organizacyjnej Kościoła od państwa oraz działacz pokojowy, napisał poniższy, inspirujący dla mnie wiersz, w Dachau w 1942 roku.

„Kiedy naziści przyszli po komunistów, milczałem, nie byłem komunistą.
Kiedy zamknęli socjaldemokratów, milczałem, nie byłem socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem, nie byłem związkowcem.
Kiedy przyszli po Żydów, milczałem, nie byłem Żydem.
Kiedy przyszli po mnie, nie było już nikogo, kto mógłby zaprotestować”.