to zapoznałbym się z argumentami przytoczonymi przez Jacka Winiarskiego, w zamieszczonym dzisiaj poście na Facebooku (zob. link obok: https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0y6cXL1cKVtRzuuk7Z1kRDrLj59AjPcHJbyqS4X1EKpNit9wUCgDPqBY52uhkKZXXl&id=100093436036315).
Spośród wielu przytoczonych przez Autora tego postu argumentów w mojej opinii za najważniejszy uważam ten, że „Tematem wiodącym, całym kołem napędowym swojej prekampanii Sikorski uczynił sprawę bezpieczeństwa zewnętrznego naszego państwa. Nie dziwota, że tak robi, wszak sprawy bezpieczeństwa i relacje międzynarodowe to te dziedziny, w których rzeczywiście doświadczeniem góruje nad Trzaskowskim. Nie podoba mi się jednak to wyolbrzymianie roli głowy państwa w zapewnianiu bezpieczeństwa milionom Polaków i nienaruszalności naszych granic, bo jest to zwykły pic na wodę. Zwierzchnikiem naszych sil zbrojnych prezydent jest raczej tylko tytularnie, bo tak mówi Konstytucja. Nie idzie jednak za tym żadna realna władza nad naszą armią, może poza podpisywaniem nominacji generalskich. Prezydent nie ma żadnego wpływu ani na kształt naszej doktryny obronnej, ani na zakupy uzbrojenia, gotowość bojową jednostek wojskowych, szkolenie żołnierzy itd. Nawet na naszą politykę międzynarodową ma wpływ bardzo ograniczony i polega on niemal wyłącznie na funkcji reprezentacyjnej, a nie decyzyjnej. Gdyby za tydzień Putin dokonał inwazji na Polskę, to, czy głową państwa jest polityk X, czy Y, miałoby znaczenie drugorzędne. Wszystkie decyzje i działania w zakresie bezpieczeństwa zewnętrznego podejmuje rząd, a nie Prezydent RP”.
W sobotę 16 listopada byłem na spotkaniu z Radosławem Sikorskim w Hali ROS w Rokietnicy i jestem pod ogromnym wrażeniem jego wiedzy, doświadczeń, błyskotliwej inteligencji i ogromnej „wiary w swoje niemal nieograniczone” możliwości wpływu na politykę światową. Na pytanie jednego z uczestników spotkania o to kto zastąpi bardzo dobrego Ministra Spraw Zagranicznych, jeśli zostałby prezydentem RP, bez chwili wahania odpowiedział, że najlepszym kandydatem byłby Rafał Trzaskowski, co dowodzi bystrości retorycznej naszego sobotniego prelegenta, ale jest nieprawdziwe, ponieważ jak wszyscy doskonale wiemy, że gdyby taka okoliczność zaistniała, Jego konkurent w prawyborach, pozostanie do końca swojej kadencji prezydentem Warszawy.
Chciałbym jednocześnie powiedzieć, że darzę ogromnym szacunkiem zarówno Pana Ministra jak i Prezydenta Warszawy za ich wiedzę, doświadczenie i dotychczasową działalność publiczną. Warto jednak dodać, że w polskim systemie politycznym urząd prezydenta ma bardzo ważną, ale jednak drugoplanową rolę w sensie sprawstwa kierowniczego i wpływu na życie społeczeństwa oraz politykę zagraniczną. Mimo tego, formalne kompetencje pierwszej osoby w państwie, mogą skutecznie utrudnić wprowadzanie potrzebnych reform i zmian wewnętrznych oraz są wystarczająco duże, żeby skompromitować majestat Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, co w mojej opinii w dużym stopniu potwierdza i dowodzi urzędujący p(rezydent) Andrzej Duda.
Jestem głęboko przekonany, że zarówno Radosław Sikorski jak i Rafał Trzaskowski nie utrudnią kontynuacji reform, podjętych przez rząd Donalda Tuska w ramach Koalicji 15 Października jak i nie skompromitują Polski na arenie międzynarodowej.
Od lat wspieram demokratyczną Koalicję Obywatelską we wszystkich wyborach i jednocześnie jako od zawsze niepartyjny aktywista obywatelski nie muszę ogłaszać publicznie kogo będę popierał w prawyborach w tej mojej ulubionej formacji politycznej.
WSPIERAJMY W MAJOWYCH WYBORACH KANDYDATA KOALICJI OBYWATELSKIEJ.
