Polak, Węgier dwa bęcwały,
Jeden większy drugi mały,
Z żądzy władzy i pieniędzy,
Doprowadzą nas do nędzy.
Swą narrację wymyślili,
O wolności coś smęcili,
Gdy tymczasem wszyscy wiedzą,
Że gamonie mocno bredzą.
Polski bankster znany z tego,
Że jest twórcą od wszystkiego,
Stale kłamie jak najęty,
Bo lud kupi jego błędy.
Mały dupek z nad Dunaju,
Ciąży na wschód jak do raju,
Bo się boi następstw tego,
Jak zawłaszczył brata swego.
Prawo mają obaj tam,
Gdzie je ma zwyczajny cham,
Kłamią, niszczą, łobuzują,
Wierząc, że im to darują.
Chcą wetować co się da,
Mówiąc nam Europo pa,
Ale próżna wasza wiara,
Lud nie kupi nic bez gara.
Czeka was palanty marne,
Dalsze życie nic nie warte,
Pudło dla was już szykują,
Ci co wiedzą, nie szmuglują.
CZAS NA PRZYZWOITOŚĆ.