Jak chciałbym wykorzystać swoje doświadczenie zawodowe w pracy parlamentarnej?

Kierowałem jako konsultant wieloma projektami o różnym stopniu złożoności i podejściu metodycznym. Od relatywnie prostej wyceny przedsiębiorstwa metodą dochodową lub porównań rynkowych, po projekty kilkuletnie o budżetach wielomilionowych. Dla Wielkopolski ważnym projektem, którym kierowałem było opracowanie w okresie trzech miesięcy Programów ograniczania bezrobocia i rozwoju przedsiębiorczości dla 32 powiatów, z partycypacją w ich tworzeniu lokalnych społeczności.
Każdy projekt, podobnie jak proces legislacyjny, jest przedsięwzięciem, które powinno być właściwie zarządzane, aby rezultat miał względnie trwały charakter i służył rozwiązaniu problemów i realizacji celów, dla których został w ogóle zapoczątkowany. Ostatnie cztery lata naszego parlamentaryzmu to wielka katastrofa ustawodawcza. Jej wyrazem były wielokrotne poprawki do uchwalonych, na ogół nocną porą ustaw, które urągały nie tylko przyzwoitości, bo służyły bezprawnemu zawłaszczaniu kolejnych obszarów naszego życia, ale były zazwyczaj merytorycznymi bublami. Odrębną sprawą były równie niechlujnie przygotowywane przez władzę wykonawczą (Rząd lub Prezydenta) bądź ustawodawczą, czyli wyznaczoną przez „zwykłego posła” grupę parlamentarzystów, projekty tych ustaw, które nie były konsultowane przez fachowców od spraw, będących przedmiotem ustawowej regulacji. W rezultacie Sejm ostatniej kadencji „wyprodukował” 753 ustawy o najniższej w historii polskiego parlamentaryzmu jakości. Średnia to 14,5 ustawy na jedno posiedzenie. Myślę, że żaden z posłów, nawet najbardziej pracowity, nie zna treści tych ustaw. Czy rzeczywiście o to chodzi w stanowieniu prawa? Chyba jest już CZAS NA PRZYZWOITOŚĆ.