Czwórpodział władzy i prawda w polskim życiu publicznym

Poniższą moją wypowiedź umieściłem w grupie PiS_Wielkopolskie na Facebooku. Można ją zatytułować „Czwórpodział władzy i prawda w polskim życiu publicznym”.
Szanowni Państwo,
dzisiaj obserwowałem pierwszą konwencję wyborczą Prawa i Sprawiedliwości. Podejrzewam, że większość osób z Państwa Grupy Facebookowej obejrzała to niezwykłe w swoim rodzaju wydarzenie, a więc nie ma potrzeby sprawozdawania treści poszczególnych wystąpień. Jednakże trudno nie skomentować wejścia do sali, gdzie odbywała się konwencja, osoby Jarosława Kaczyńskiego w towarzystwie wielu ochroniarzy oraz przełomowego w swej innowacyjnej treści Jego wystąpienia. Prezes uwrażliwił wielu współobywateli na nowe wartości w naszej polityce, jakimi są: czwórpodział władzy i prawda w naszym życiu publicznym.
Pierwsza nowa wartość w naszej polityce krajowej wiąże się ze wzmocnienie naszego demokratycznego systemu zarządzania państwem, poprzez wprowadzenie CZWÓRPODZIAŁU WŁADZ. Dla osób mniej zorientowanych w naszym porządku konstytucyjnym przypomnę, że do roku 2015 istniał w naszym kraju trójpodział władzy, podobnie jak w znakomitej większości państw Unii Europejskiej. Polega on najogólniej na tym, że nasz ustrój opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej, która jest władzą odrębną i niezależną od innych władz (zob. art. 10 i 173 naszej Konstytucji). Tymczasem geniusz Prezesa Jarosława Kaczyńskiego uruchomił powstanie „demokracji 4D” w postaci czwórpodziału władz, czyli wyższego, a jednocześnie znacznie uproszczonego i zrozumiałego dla większości obywateli modelu demokracji w naszym kraju. Jest to chyba jeszcze bardziej zintegrowana i mocna w swej decyzyjności władza od tzw. jednolitej władzy z czasów PRL-u. Polega ona na zwolnieniu wielu dotychczasowych , konstytucyjnych organów władzy z ich dotychczasowych kompetencji, na rzecz znacznie bardziej przejrzystego ustroju, jaki daje właśnie czwórpodział władzy, czyli władza ustawodawcza, wykonawcza, sądownicza oraz tzw. władza państwowych środków masowej komunikacji, znajdują się w rękach jednej osoby, czyli Prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Jedynym wyłomem w owej doskonale jednolitej władzy jest relatywnie duża niezależność władzy lokalnej w postaci samorządu terytorialnego. Myślę jednak, że doskonały strateg jakim jest Prezes PiS i z tym problemem sobie poradzi, pod warunkiem jednak wygrania w maju wyborów prezydenckich, przez urzędującego Prezydenta Andrzeja Dudę.
Formalnie jednak ten czwórpodział władzy sprawowany przez zwykłego posła, ale za to Prezesa PiS, jest delegowany na Prezydenta, Marszałka Sejmu i Premiera. Ewentualne przegranie wyborów majowych przez Andrzeja Dudę stworzyłoby sytuację powrotu ustroju opartego na czwórpodziale władzy do demokracji liberalnej z jej nieszczęsnym trójpodziałem władzy. Dlatego też Prezes Jarosław Kaczyński poinformował zebranych na Sali członków i sympatyków PiS oraz licznie zebranych telewidzów, że zgodnie z decyzją naczelnego organy czwórpodziału władzy, czyli Jego skromnej osoby, Rada Polityczna PiS podjęła jednomyślną decyzje o wyborze urzędującego Prezydenta, Andrzeja Dudę na kandydata w majowych wyborach prezydenckich. Jednocześnie Prezes mocno podkreślił w swoim dzisiejszym wystąpieniu jego zdaniem fakt bezsporny, że mamy kandydata marzeń. Pan Jarosław Kaczyński wyjaśnił jednocześnie mniej zorientowanym w meandrach polityki słuchaczom, że ów polityczny wzorzec sevre cechuje się rzadkimi cechami w naszej krajowej polityce, czyli jest ostoją polskiej Konstytucji i praworządności oraz ma też inne zalety na przykład żonę, czego, dodam od siebie, bez wątpienia nie będzie miała kandydatka Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska. Krótko mówiąc kluczowy organ czwórpodziału władzy w kilku zwięzłych zdaniach dał odpór totalnej opozycji, która wylicza od prawie pięciu już lat, liczne delikty konstytucyjne, popełniane przez urzędującego Prezydenta Andrzeja Dudę. Osobom nie interesującym się na co dzień polityką wyjaśnię , że delikt konstytucyjny oznacza „naruszenie, przekroczenie konstytucji lub ustawy w sposób widoczny dla społeczności poprzez czyn niewyczerpujący znamion przestępstwa. Na gruncie prawa konstytucyjnego delikt konstytucyjny popełnia ten, kto swoim czynem „nie będącym przestępstwem” umyślnie lub nieumyślnie naruszył konstytucję lub inną ustawę obowiązującą w Polsce w związku z zajmowanym stanowiskiem i w zakresie urzędowania”, zob. Leszek Garlicki, Polskie prawo konstytucyjne, Warszawa 2010, s. 387). Wobec powyższego przypomnijmy te podkreślane przez opozycję ważniejsze delikty konstytucyjne Andrzeja Dudy (por. Krzysztof Burnetko, „Za co Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu”, Polityka. Prenumerata Cyfrowa), a mianowicie:
1. Ułaskawienie nieprawomocnie skazanych funkcjonariuszy CBA, czyli Mariusza Kamińskiego, Macieja Wąsika, Grzegorza Postka oraz Krzysztofa Brendela.
2. Niezaprzysiężenie legalnie wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego jesienią 2015 roku oraz przyjęcie ślubowania od osób niemogących pełnić tej funkcji, czyli tzw. sędziów dublerów.
3. Współudział w ustanowieniu nieprzewidzianego w Konstytucji stanowiska „pełniącego obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego”.
4. Podpisanie ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, która w ewidentny sposób łamie konstytucyjny trójpodział władzy, będący istotą demokracji.
5. Podpisał ustawy uchwalane przez PiS, godzące w prawa i wolności obywatelskie (możliwość inwigilacji obywateli przez służby specjalne czy ograniczenie badań naukowych w przypadku ustawy o IPN).
6. Brak reakcji ze strony strażnika Konstytucji, jakim jest Prezydent RP, na jawne łamanie ustawy zasadniczej przez Premier Beatę Szydło, poprzez niepublikowanie niewygodnych dla rządzącego środowiska PiS werdyktów Trybunału Konstytucyjnego.
Należy dodatkowo podkreślić, że opozycja pozwala sobie ponadto na używanie równie obraźliwego jak wczorajszy gest w Sejmie Joanny Lichockiej, wyrażenia jakoby Andrzej Duda, pełniący funkcję Prezydenta, zachowuje się jak „PiS-owski długopis”, który podpisze wszystko, co kluczowy organ czwórpodziału władzy mu podsunie do podpisu. Niestety ta pożal się Boże opozycja, określająca się dla niepoznaki jako prodemokratyczna, potrafi również w tej wzorcowej postaci Andrzeja Dudy znaleźć skazy takie jak: brak talentów dyplomatycznych, zdolności autonomicznego działania wobec presji partyjnych towarzyszy lub hierarchów Kościoła Katolickiego, czy nawet umiejętność lub raczej jej brak w opowiadaniu dowcipów.
Dlatego też Jarosław Kaczyński z całą stanowczością zdementował te kłamliwe plotki o kandydacie na prezydenta z ramienia PiS, zapewniając zebranych delegatów, że jest on mężem stanu na miarę „demokracji 4D”. W ten sposób Prezes podkreślił drugą, obok czwórpodziału władzy wartość lansowaną od pięciu lat przez środowisko PiS, czyli PRAWDĘ w życiu publicznym. I tu niestety również słyszałem złośliwe komentarze opozycji prodemokratycznej, której prominentni przedstawiciele, powoływali się na słynne powiedzenie Śp. Ks. Prof. Józefa Tischnera, o tym, że są trzy rodzaje prawdy, a mianowicie: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. I wyobraźcie sobie Państwo, że opozycja wystąpienia na dzisiejszej Konwencji PiS, Jarosława Kaczyńskiego i pozostałych działaczy tego środowiska zalicza do zbioru: GÓWNO PRAWDA.
Z poważaniem. Marek Pankowski. PS. Myślę, że wobec tego niespotykanego ataku opozycji prodemokratycznej na nasze, PiS-owskie wartości, opisane w tym krótkim moim komentarzu do dzisiejszej Konwencji oraz wyartykułowane dobitnie wczoraj mową ciała, przez posłankę Joannę Lichocką, warto się zastanowić czy nie nadszedł czasami już CZAS NA PRZYZWOITOŚĆ?