Poseł w trampkach

Szczerze mówiąc jest mi to zupełnie obojętne, czy młody poseł Franek Sterczewski przychodzi do Sejmu w trampkach czy pod krawatem. Już w czasie kampanii wyborczej życzyłem mu dobrego wyniku i żeby przyciągnął do urn młodych ludzi. Pewnie w jakimś stopniu to się stało, aczkolwiek nie wiem ilu młodych ludzi przyszło z tego powodu głosować. Na „łańcuchach światła” byli w większości ludzie trochę starsi, ale nie o to chodzi, ponieważ była to dobra inicjatywa rozruszania społeczeństwa obywatelskiego. Jako starszy kolega z Koalicji Obywatelskiej sugeruję jednak Panu Frankowi, żeby teraz już (ponieważ skończyła się kampania wyborcza i nie musi się już wyróżniać żółtym sweterkiem lub jazdą pociągiem drugą klasą), jako dobrze wykształcony, mądry i otwarty na ludzi i świat młody polityk, zechciał skupić się na sprawach merytorycznych. Nawet z pozycji zwykłego, niepartyjnego posła można, a nawet wskazane byłoby zdefiniować jakieś swoje cele programowe oraz metody ich realizacji i spróbować tym pozyskiwać w przyszłości kolejnych sympatyków. Jest wiele spraw i problemów, które wymagają takiej refleksji i działań merytoryczno-koncepcyjnych. Radzę więc Panie Franku pójść w tym kierunku. Pozdrawiam serdecznie. Marek Pankowski. PS Jako były nauczyciel akademicki, kiedy miałem egzaminować studentów, zawsze ubierałem się w ubranie i krawat, ponieważ tak nakazywał mi szacunek do nich. Wiedziałem przecież z autopsji, że kiedy sam zdawałem egzaminy na studiach, pożyczałem ubranie (swego w tamtym latach nie miałem), ponieważ tak z kolei nakazywał mi szacunek do ówczesnych profesorów. Taka to była tradycja. Jacek Kuroń, którego zasług dla społeczeństwa obywatelskiego trudno nie doceniać, kiedy kandydował na Prezydenta RP zmienił swój strój dżinsowy na ubranie.