Mam ogromny szacunek do Adama Michnika za Jego wkład w odzyskanie wolności i demokracji po1989 roku. Redaktor Naczelny „Gazety Wyborczej” to bez wątpienia bohaterski i niezwykle waleczny opozycjonista, zasłużony polityk okresu transformacji oraz wielki intelektualista, jakich mało w naszym Kraju. Myślę, że niewielu z nas poświęciłoby 10 lat ze swojego życia, na przebywanie w PRL-owskich więzieniach, jako polityczna ofiara tamtego reżimu, z którym walczył dla ogólnoludzkich wartości, takich jak: demokracja, praworządność oraz prawa i wolności człowieka. Tym różni się od wielu współczesnych polskich polityków, którzy gotowi są powiedzieć i zrobić wiele, ale nie dla dobra wspólnego, tylko swoich partyjnych lub osobistych korzyści czy interesów. Chapeau bas Redaktorze.
Mimo powyższych słów uznania dla wielkości Redaktora Naczelnego „Gazety Wyborczej”, udostępniam poniższy tekst Prof. Jana Hartmana, zatytułowany, „Adamie nawróć się!”, ponieważ mocno identyfikuję się z treściami tego felietonu, napisanego dla POLITYKI nr 17 (3309), 21.04–26.04.2021, Oto jego treść:
„Wiadomo, że Adam Michnik jest towarzyszem podróży chrześcijan. Jednakże dopiero wywiad udzielony w minione Święta Wielkanocne „Wolnej Sobocie” pokazał, jak bardzo. Nie mogę go pozostawić bez odpowiedzi, bo zaczepia w nim niewymienionych z nazwiska (choć nie mam wątpliwości, że i mnie ma na myśli) „antyreligijnych obskurantów – prymitywnych, zajadłych i nietolerancyjnych”. W polemikę nie wchodzi. Teraz jednakże będzie musiał. Uderz w stół, a nożyce się odezwą.
Gdy polski Żyd, programowo biorący swoje pochodzenie w nawias, tłumaczy swą oględność w krytyce Kościoła pochodzeniem właśnie, a w końcu przemawia niczym biskup: „Gdy wyobrażę sobie Polskę bez Kościoła, to mam czarny obraz. Nasze życie byłoby o wiele uboższe w sferze etyki”, to ogarnia mnie smutek. Żaden polski Żyd, który poszedł tą drogą, nie doczekał się szacunku katolików, a za to każdego z nich upomniano: przez pamięć ciemiężonych przodków powstrzymaj się od przymilania się biskupom. Taki Żyd, co Żydem nie jest i kocha Kościół, to wieczny fantazmat, urojenie odrzuconego adoratora, który myśli, że jest „platoniczny”.
To samo, co Michnik, powtarza też Kaczyński: chrześcijaństwo jest jedynym moralnym fundamentem życia narodu i naród – czy się to komuś podoba, czy nie – chce Kościoła i jego wywyższenia w życiu społecznym. Ta fałszywa teza i nieuprawnione roszczenia służą Michnikowi za usprawiedliwienie obdarzenia Kościoła niezliczonymi przywilejami w epoce transformacji, gdy dzisiejszy redaktor był jeszcze czynnym politykiem. Dodatkowej racji mają dostarczyć cnoty i zasługi kilkudziesięciu światłych księży, którzy pomagali opozycji w czasach PRL, a potem chcieli państwa świeckiego i demokratycznego, w którym Kościół proponuje wartości ewangeliczne, a nie usiłuje niczego narzucać i wymuszać.
Ten dyskurs dało się wytrzymać jeszcze dwadzieścia lat temu, gdy zbrodnie Kościoła wydawały się jakby przedawnione, a mit księży-korowców przesłaniał masową kolaborację księży z aparatem bezpieczeństwa. Księży kolaborantów było co najmniej kilkakrotnie więcej niż tych, którzy pozwalali na nielegalne spotkania w salkach katechetycznych itp. Ale niech będzie. Niech będzie, że Michnik uważał w latach 90. brutalny antysemityzm Kościoła w latach 30. i po wojnie, ewakuowanie przez Watykan niemieckich katów Polski do bezpiecznych krajów za sprawy zamknięte, a udział Kościoła w tworzeniu reżimów faszystowskich i nazistowskich we Włoszech, w Hiszpanii, Chorwacji, Słowacji itd. za coś w rodzaju odpartego już „ataku szatana”. I co mu tam inkwizycja, setki lat krwawego terroru, eksterminacja „heretyków” i „innowierców”. Co mu tam, że przez setki lat Kościół trzymał Żydów w gettach. Co mu tam niewolnicza praca chłopa na księżych polach i okrutne kary dla niepokornych. Dawno i nieprawda, a poza tym na drugiej szali tyle zapluskwionych przytułków i złotem ociekających kościołów! Dziedzictwo! Ale niech będzie, że każdy, kto wspomina dawne zbrodnie i ofiary, to prymityw i obskurant, ślepy na wielkie i niezastępowalne niczym przesłanie chrześcijaństwa. Lecz jak można dzisiaj? Jak można – tak jak w całym wywiadzie z Dominiką Wielowieyską – nie zająknąć się nawet o tych potwornościach, których dowiedzieliśmy się ostatnio? O watykańskim arcyzłodziejstwie odsłoniętym przez Vati-Leaks. O rezultacie prac tuzinów rządowych i kościelnych komisji z całego globu, dowodzących, że co dwudziesty ksiądz jest przestępcą seksualnym? O tysiącach dzieci zamęczonych kilka dekad temu przez irlandzkie zakonnice? A co z polityczną odpowiedzialnością za udział Kościoła w czystkach etnicznych w Rwandzie? A co z faktem, że papież aktywnie bronił drapieżców seksualnych (bynajmniej nie tylko M.M. Degollado), których przestępstwa były od lat publicznie znane? Czy Adam Michnik nie wie, że Jan Paweł II radykalnie obniżył prawną kwalifikację pedofilii, a za jego pontyfikatu zakazane było (i nadal jest) oddawanie księży pedofilów w ręce prokuratorów? A może Michnik woli tego nie wiedzieć? W kontekście tych i wielu innych okropności obwinianie papieża o „kilka nietrafnych nominacji biskupich” brzmi jak kpina.
Wiesz, Adam, czego w chrześcijaństwie się boję? Tego, za co je wychwalasz… Chrześcijanie mówią o sobie, że ich wartości są najwyższe i zwycięskie; nic ich nie może zatrzymać ani zastąpić. Że wszyscy inni muszą się zaprzeć swej wiary i przyjąć „dobrą nowinę”… Kto się nie nawróci, pójdzie do piekła. Bo w niebie nie ma miejsca dla niewierzących w Pana Jezusa. Ale na tym ich pycha się nie kończy… Oni mówią jeszcze, że górują nad światem swoją miłością bliźniego! Robią z siebie niemal wynalazców miłości i chełpią się tym! I jeszcze to martwe ciało Żyda, które nam pokazują: zobacz, on umarł za ciebie, a ty odmawiasz mu swej czci! Spójrz na to żydowskimi oczami, Adamie! Wychwalasz uniwersalność Dekalogu. Cóż, Grecy zostawili nieco głębszą moralną refleksję niż Żydzi. Ale niech będzie. Jednakże Dekalog to nie tylko zakaz mordowania czy kłamania przed sądem. To prawo religii. Wszak z pewnością nie chrześcijańskiej. Szukasz Boga – to dobrze. Ale dlaczego akurat u tych, którzy niepomni przykazania Boga jedynego i jednego w jednej osobie, aby nie czcić innego, wyznają Boga jednego w osobach trzech, w tym jednej ludzkiej? Dlaczego u tych, którzy nie świętują soboty, choć tak napisano w Dekalogu, i obchodzą szabat w niedzielę? Kościół przelał ocean krwi. Od kilku stuleci próbujemy z tego wyjść, walcząc o pokój oparty na szacunku i równości. I na wyrzeczeniu się przemocy. 70 lat temu zaczęło nam wychodzić. Będziesz teraz stał z kijkiem i zawracał Wisłę?”
Patrząc na negatywne przykłady wpływu kościoła i religii na życie publiczne, zarówno w przeszłości jaki i obecnie, na przykład w naszym Kraju w czasach rządów tzw. Zjednoczonej Prawicy, trudno nie podzielić opinii Prof. Jana Hartmana, że pomijanie tych kwestii, które sam zarysował w swoim felietonie, przez Redaktora Naczelnego w obszernym wywiadzie dla świątecznego wydania Wolnej Soboty jest delikatnie mówiąc pewną „intelektualną niedoróbką” wybitnego skądinąd intelektualisty, jakim jest bez wątpienia Pan Adam Michnik.
PS. Cztery cytaty Bertranda Russella:
- „Religia zapobiega temu żeby nasze dzieci miały racjonalne kształcenie; religia nie dopuszcza do usunięcia podstawowych przyczyn wojny, religia nie pozwala nam na nauczanie etyki naukowego współdziałania zastępując to starymi dzikimi doktrynami grzechu i kary. Możliwe, że ludzkość stoi na progu złotego wieku, ale jeśli tak jest, niezbędne będzie naprzód uśmiercić smoka, który strzeże drzwi, a tym smokiem jest religia”.
- „Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że ona wniosła pewien wkład do cywilizacji. Ona pomogła we wczesnych czasach ustalić kalendarz i spowodowała, że kapłani egipscy tak starannie rejestrowali zaćmienia, że byli w stanie je przewidywać. Te dwie zasługi jestem gotów uznać, ale nie wiem nic o żadnych innych”.
- „Im intensywniejsza była religijność danego okresu historii, im głębsza wiara w dogmat, tym większe było okrucieństwo i tym gorszy ogólny stan rzeczy. Jedna kulturalna osoba to zbyt mało, aby podnieść poziom imprezy chamów, natomiast jeden cham zepsuje każdą kulturalną imprezę”.
- „Historia świata jest sumą tego, czego można było uniknąć”.
