W 20 ROCZNICĘ NASZEGO CZŁONKOSTWA W UNII EUROPEJSKIEJ WYOBRAŹMY SOBIE, ŻE

populistyczni eurosceptycy lub wręcz zwolennicy rozpadu Unii Europejskiej (w Polsce wśród głównych partii politycznych są nimi: PiS, SP i Konfederacja) osiągają sukces w wyborach czerwcowych do Parlamentu Europejskiego i realizują swoje obietnice wyborcze. Musiałoby to w krótszej lub dalszej perspektywie doprowadzić nas do:

1. Kryzysu politycznego w stosunkach międzynarodowych, a w ślad za nim marginalizacji lub wyjścia Polski z politycznych, gospodarczych lub obronnych organizacji międzynarodowych (OECD, UE, NATO).
2. Powrotu do barier celnych w przepływie usług, towarów i kapitału.
3. Pojawienia się nowych/starych granic między państwami i wizowych zgód na przemieszczanie obywateli polskich po 26 krajach Wspólnoty.
4. Braku możliwości studiowania na zagranicznych uniwersytetach.
5. Zmniejszenia napływu do Polski kapitału i nowych inwestycji zagranicznych oraz know how.
6. Ograniczenia wymiany kulturalnej.
7. Osłabienia roli samorządu terytorialnego oraz jego zdolności do finansowania inwestycji lokalnych i współpracy z ich odpowiednikami w bardziej rozwiniętych cywilizacyjnie krajach Europy.
8. Konieczności samodzielnego rozwiązywanie ponadnarodowych problemów związanych z: wymianą handlowo-gospodarczą, ochroną zdrowia (na przykład zakupem szczepionek w czasach pandemii), ekologicznych, związanych z ochroną klimatu i konieczną transformacją energetyczną etc., etc., etc.

W jakiej strefie wpływów politycznych, dobrostanu cywilizacyjnego i bezpieczeństwa międzynarodowego się wówczas znajdziemy? Jakie stwarza to perspektywy dla mądrych i przedsiębiorczych obywateli naszego Kraju? Na czym opierać się będzie dalszy rozwój Polski, jeśli spalimy wszelkie naturalne podstawy współpracy między naszymi partnerami z innych krajów? Na te i wiele podobnych pytań odpowiedź, dla racjonalnie myślących obywateli, jest oczywista. Jest to droga prowadząca nasz Kraj na skraj bankructwa cywilizacyjnego, osłabienia obronności naszego państwa, podobnego do czasów sprzed II wojny światowej, emigracji politycznej i ekonomicznej wielu obywateli, wzorem tych dzisiejszych imigrantów lub uchodźców wokół naszej granicy z Białorusią, do krajów demokratycznych w Europie i na świecie. Wielu „mędrców” spod znaku PiS, Solidarnej Polski i Konfederacji puszczając w obieg publiczny fałszywe informacje o suwerenności i „potędze” naszego Kraju, powinni wiedzieć, że wartość piątej pod względem wielkości firmy USA, czyli portalu społecznościowego Facebook, ma kapitalizację (czyli wartość rynkową) większą o 1,6 razy od naszego Produktu Krajowego Brutto (PKB). Mierzmy zatem zamiary na nasze możliwości i dbajmy o dobro publiczne wszystkich obywateli, a nie interesy partii Kaczyńskiego i jego towarzyszy partyjnych oraz innych zwolenników populizmu i autokracji.

Dlatego w 20 rocznicę wejścia Polski do UE zachęcam wszystkim moich współobywateli, w tym zwłaszcza młodych ludzi, którzy z naturalnych powodów nie mogli we własnym życiu doświadczyć katastrofalnych skutków życia w państwie autorytarnym, do uczestnictwa w zbliżających się wyborach 9 czerwca 2024 do Parlamentu Europejskiego i głosowania na przedstawicielki lub przedstawicieli obecnie rządzącej w Polsce Koalicji 15 Października. Osobiście oddam swój głos na osobę z Koalicji Obywatelskiej.

Pamiętajmy jednocześnie, że nasz Kraj jest nie tylko członkiem UE, ale może być istotnym kreatorem zmian i sprawnego jej funkcjonowania w przyszłości dla bezpiecznego i zbilansowanego rozwoju wszystkich jej uczestników. Do tego potrzebni są jednak kompetentni politycy, zdolni udźwignąć te nowe wyzwania, a nie populistyczno-autorytarni szubrawcy oraz osoby niedawno prawomocnie skazane lub czekające na stosowne wnioski prokuratury do sądów powszechnych o ich oskarżenie za liczne niegodziwości lub nadużycia, których dopuścili się w ostatnich ośmiu latach.

CZAS NA PRZYZWOITOŚĆ.