Inauguracyjne posiedzenie Sejmu i Senatu

Prezydent Andrzej Duda przemówił dzisiaj dwukrotnie w Sejmie i Senacie. Poziom tych przemówień był podobny do wczorajszego z okazji Święta Niepodległości, czyli bardzo ubogi w swej treści. Jedynym plusem dzisiejszych przemówień było to, że nie podnosił ustawicznie głosu i nie przyjmował mimiki jak z podrzędnego teatru kukiełkowego. Ponadto nieprzywitanie byłego Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego czy Rzecznika Praw Obywatelskich na inaugurację posiedzenia naszego Parlamentu świadczy dodatkowo o jego małostkowości lub złym przygotowaniu takich wystąpień przez urzędników Kancelarii Prezydenta, których opłacamy sowicie z naszych podatków. I tak źle i tak niedobrze. Myślę, że rację miał Jarosław Kurski, opisując w następujący sposób prezydenturę Andrzeja Dudy w weekendowym wydaniu (9 – 11 listopada 2019) Gazety Wyborczej, a mianowicie: „Prezydentura Dudy to tragifarsa. Taka głowa państwa ośmiesza je i upokarza jego obywateli, których rzekomo reprezentuje. Prezydent wielkiego narodu na stojąco – jakby kwitował bieliznę z pralni – podpisuje coś obok rozpartego na krześle Trumpa; z ambasador USA występuje jak równy z równym; tweetuje z młodocianą osobą ukrywającą się pod nickiem „Ruchadło leśne”; opowiada nieśmieszne rasistowskie dowcipy i śmieje się z nich do rozpuku.

Ciągle się uczy i uczy, i przemawia, przemawia, i przemawia z zadartą brodą: „Ojczyznę doją racz nam wrócić, Panie”. Jednak wobec niezaprzysięgania sędziów Trybunału Konstytucyjnego, „wyręczania sądu” ułaskawieniem partyjnych kolegów, wobec gwałtów na Konstytucji, których się perwersyjnie dopuszcza, jego patos i mimika z teatru dell’arte są najmniejszymi problemami.

Powiedzmy sobie wprost: Polska nie ma głowy państwa. Mamy za to państwo bez głowy”.

Na szczęście opozycja prodemokratyczna wybrała Senatora, Pana Profesora Tomasza Grodzkiego na Marszałka Senatu. Zachęcam osobę pełniącą funkcję Prezydenta RP do przestudiowania raz jeszcze Jego wystąpienia, wszak na naukę, jak sam się zresztą przyznaje, nigdy nie jest za późno.

Warto również porównać wystąpienia Marszałka Seniora Sejmu i Marszałka Senatu, żeby zrozumieć różnice w mentalności, poglądach i podejściu do polityki opozycji prodemokratycznej i rządzącego środowiska PiS. Przemówienie Marszałka Seniora, Antoniego Macierewicza pokazuje jak dalece obce są temu środowisku przepisy naszej Konstytucji, zwłaszcza kiedy epatuje zebranych rozmaitymi bredniami na przykład o tęczowym i genderowym zagrożeniu, wobec którego jedynie słuszną postawą jest zbudowanie silnego, katolickiego państwa narodowego. Przypomnę temu lekko politycznie „zboczonemu”, czyli oddalającemu się zdecydowanie na krańcowe skrzydła (czyli boki) krajowej polityki, osobie, że zgodnie z preambułą naszej Konstytucji, której istotny fragment brzmi następująco: „…. my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego – Polski, wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach…..”, naród stanowią WSZYSCY OBYWATELE RZECZYPOSPOLITEJ, czyli również innowiercy, ateiści nacjonaliści, genderyści, filosemici i wiele innych osób o bardzo zróżnicowanych światopoglądach i poglądach na politykę, czyli sztukę rządzenia państwem, której celem powinno być zawsze dobro wspólne obywateli. Imperatyw wręcz kategoryczny, jakiego domagał się w swym przemówieniu Antoni Macierewicz, czyli „zbudowania silnego państwa narodowego”(biorąc pod uwagę przytoczoną powyżej definicję narodu zawartą a naszej Konstytucji), z definicji nie może i nie ma prawa, wykluczać inne środowiska społeczne i polityczne. Wręcz odwrotnie, władza chcąca przestrzegać demokracji konstytucyjnej, powinna troszczyć się szczególnie o te właśnie mniejszości etniczne, religijne, seksualne i inne, które tak ochoczo piętnował w swym wystąpieniu Marszałek Senior Sejmu podczas dzisiejszego wystąpienia.

Już sam wybór Antoniego Macierewicza na tę jednorazową funkcję Marszałka Seniora było symbolicznym aktem lekceważenia społeczeństwa obywatelskiego i niestety, wbrew opiniom i oczekiwaniom niektórych uczestników i obserwatorów dzisiejszej inauguracji nowego Parlamentu, nie zapowiada podniesienia poziomu kultury politycznej w tej nowej kadencji, zwłaszcza w Sejmie.