Andrzej Duda podpisał Ustawę Kagańcową

Dzisiejsza decyzja Andrzeja Dudy ( kilka godzin po wyjeździe z Polski, niezwykle przyjaznego nam, Prezydenta Francji), o podpisaniu tzw. Ustawy Kagańcowej, utwierdza mnie w przekonaniu, że dyktatura większości jaką mamy w naszym kraju od ponad czterech lat, przekształca się w pełną dyktaturę, która spowoduje wyjście Unii Europejskiej z Polski lub z czasem Polexit, czyli formalne wyjście Polski ze struktur unijnych.
Mamy od 1990 roku najlepszy okres w tysiącletniej historii Polski, w tym w dużym stopniu dzięki naszemu wejściu w 2004 do Unii Europejskiej. Tylko wyjątkowo ekstremistycznie lub szowinistycznie nastawieni, bezmyślni politycy, mogą uważać inaczej.
Liderem krótkowzroczności i braku strategicznej wizji naszego państwa jest Jarosław Kaczyński i jego „długopis”, pełniący z woli tzw. suwerena rolę pierwszej osoby w państwie. Wypowiedzi tego ostatniego były i są wypełnione ćwierć prawdami, półprawdami lub zwykłymi kłamstwami, dotyczącymi zwłaszcza reform naszego wymiaru sprawiedliwości. Na przykład posługiwanie się kilkoma negatywnymi przykładami zachowań sędziów z grupy liczącej ponad 10 000 osób, czy selektywny wybór, cząstkowych przepisów, obowiązujących w innych krajach, abstrahujący od potrzeby podejścia systemowego, jest wyrazem najczystszego populizmu i demagogii osoby, pełniącej funkcję głowy państwa w Polsce. Krytyka niewielkiej grupy sędziów, którzy zostali nominowani jeszcze w czasach PRL, przez ówczesną Radę Państwa, zweryfikowanych zresztą pozytywnie po 1990 roku, jest czystą hipokryzją, w konfrontacji zwłaszcza z Jego decyzją o powołaniu, nocną porą, funkcjonariuszy jedynie słusznej partii, czyli PiS-u, do Trybunału Konstytucyjnego, w tym prokuratora stanu wojennego..
Myślę, że rację miał Jarosław Kurski, opisując prezydenturę Andrzeja Dudy w jednym z listopadowych wydań w 2019 roku „Gazety Wyborczej”. W kontekście dzisiejszej decyzji PAD-a, pozwolę sobie raz jeszcze przypomnieć Państwu tę wypowiedź, a mianowicie: „Prezydentura Dudy to tragifarsa. Taka głowa państwa ośmiesza je i upokarza jego obywateli, których rzekomo reprezentuje. Prezydent wielkiego narodu na stojąco – jakby kwitował bieliznę z pralni – podpisuje coś obok rozpartego na krześle Trumpa; z ambasador USA występuje jak równy z równym; tweetuje z młodocianą osobą ukrywającą się pod nickiem „Ruchadło leśne”; opowiada nieśmieszne rasistowskie dowcipy i śmieje się z nich do rozpuku. Ciągle się uczy i uczy, i przemawia, przemawia, i przemawia z zadartą brodą: „Ojczyznę doją racz nam wrócić, Panie”. Jednak wobec niezaprzysięgania sędziów Trybunału Konstytucyjnego, „wyręczania sądu” ułaskawieniem partyjnych kolegów, wobec gwałtów na Konstytucji, których się perwersyjnie dopuszcza, jego patos i mimika z teatru dell’arte są najmniejszymi problemami. Powiedzmy sobie wprost: Polska nie ma głowy państwa. Mamy za to państwo bez głowy”. I dodajmy państwo, które coraz bardziej przypomina komunistyczną dyktaturę, którą na szczęście nie zna młode pokolenia Polaków, ale niestety ma szansę poznać je z autopsji, jeśli nie zrobimy w maju tego, co musi zrobić jako społeczeństwo obywatelskie, czyli dokonać wyboru nowego, prodemokratycznego Prezydenta RP, a potem ……wygramy, prawdopodobnie przyspieszone wybory parlamentarne. Przyszłość nadal zależy od nas, ale zło….tupta i staje się coraz bardziej bezczelne w swojej kłamliwej retoryce i bezprawnych działaniach. Już najwyższy CZAS NA PRZYZWOITOŚĆ.