Dzisiaj mój kolega, Profesor Hubert Witczak, umieścił na Facebooku bardzo wartościowy tekst dotyczący systemu zarządzania naszym krajem. Poniżej jego treść oraz mój polityczny komentarz do tych przemyśleń.
„Jak powinien być skonstruowany system
zarządzania krajem, jeśli chcemy szanować prawo nadwyżki ekonomicznej (prawa
mają charakter bezwzględny, ich ignorowanie jest zawsze niekorzystne)?
1. Trzeba rozwinąć profesjonalny system rachunku ekonomicznego dla każdego
samodzielnego systemu, z podziałem na tak zwane „centra odpowiedzialności”
(centra inwestycji; centra zysku; centra kosztów; centra przychodów; centra
wydatków; centra budżetowania). Musimy bezwzględnie wiedzieć, czy i na jakich
zasadach kształtują się mechanizmy nadwyżek/strat. Czy w systemie zarządzania w
Polsce wymaganie to jest spełnione? Nie w pełni – jest tu bardzo wiele do
zrobienia. Dotyczy to również podziału kraju na „podsystem zarządzania
państwowego” i „podsystem zarządzania samorządowego”. Relacje między tymi
podsystemami w Polsce, z punktu widzenia PNE, są niezupełnie profesjonalne i
wymagają zdecydowanego usprawnienia (wypowiem się jeszcze później na ten
temat). Początkiem rzeczowym tego rachunku są gospodarstwa domowe i
mikropodmioty, w tym administracyjne, kraju.
2. Ostatecznie, obszarem nadwyżki ekonomicznej dla samodzielnego systemu jest w
długim okresie zawsze, i wyłącznie, jego otoczenie. Nikt nie może sam z siebie
żyć i się rozwijać (rozwój autonomiczny i autarkiczny). To „winduje” rolę
otoczenia każdego systemu (w tym kraju) na poziom kluczowej wartości politycznej.
Po pierwsze, otoczenie jest źródłem zasilania się systemu, sam z siebie mogę
się zasilać tylko w ograniczonym zakresie i krótkim okresie. Po drugie, zasoby
w otoczeniu, z których się zasilam są ograniczone – nie istnieją współcześnie
tzw. „dobra wolne” (np. powietrze). Po trzecie, w otoczeniu istnieją inne
podmioty, które również chcą istnieć w długim okresie, zwłaszcza podmioty
konkurencyjne (aspirują do takich samych klientów i „idą” po takie same
zasoby). Nadwyżkę ekonomiczną można osiągać z różnych źródeł, pojedynczych lub
zbiorów źródeł. Podstawową jest wymiana z otoczeniem: suma przychodów na
wyjściu (sprzedaż) jest wyższa od sumy kosztów zakupu zasileń na wejściu i ich
transformacji we wnętrzu systemu. Jednak nie wszędzie i nie zawsze taki rezultat
można osiągnąć (np. niekorzystne warunki rynkowe i regulacyjne; zbyt wysokie
koszty wewnętrznej transformacji; niespodziewane czynniki losowe, i in.).
Oczywiście, zawsze też można nadwyżkę osiągać ignorując normy prawne (np.
oszustwa), moralne (np. wyzysk pracowników), zawłaszczanie, nadmierna
eksploatacja otoczenia, wojny…Jak widać, pakiet źródeł jest różnorodny i
otwarty… System zarządzania krajem musi być tak skonstruowany, aby silnie
stymulował (motywacja; parcie; zaangażowanie; determinacja) WSZYSTKIE systemy
do działalności zorientowanej na nadwyżkę ekonomiczną, na zasadach
akceptowanych prawnie, moralnie i kulturowo. No dobrze, ale co zrobić, jak się
obiektywnie, i mimo wszystko, „nie da” jej nie tylko osiągnąć, ale nawet
policzyć? Trzeba się zrestrukturyzować co zakresu i skali działalności, modeli
działania i mechanizmów transformacji, skonsolidować, itp., a jeśli nie ma
wyjścia – trzeba zamknąć działalność, a pozostały potencjał użytecznie
społecznie wykorzystać.
3. Czy system zarządzania Polską jest pod tym względem profesjonalnie
skonstruowany i sprawny? Niestety nie.
1) Rynek jest przeregulowany i koncentruje uwagę przedsiębiorców na relacjach z
państwem i samorządami bardziej, niż na klientach i biznesie (nadwyżce
ekonomicznej). Niejasna jest polityka i strategia (filozofia) kształtowania
relacji między wartościami i celami ekonomicznymi (biznesowymi),
pozaekonomicznymi i bezpieczeństwa.
2) Zbyt dużo państwa i samorządów w gospodarce. Nie mają one wystarczającej
stymulacji, aby na obszarach przez siebie kontrolowanych dbać wystarczająco o
nadwyżkę ekonomiczną. Utrzymanie państwa i samorządów nie podlega
profesjonalnemu rachunkowi ekonomicznemu, w tym analizie związków kosztów,
wydatków i nakładów z wytwarzaniem wartości dodanej. Na dobrą sprawę, nikt
dokładnie nie wie ile kosztuję państwo i samorządy – można postawić hipotezę,
że zdecydowanie za dużo w stosunku do efektów.
3) Zbyt mało sfer w Polsce jest zorientowanych zarządczo i prowadzonych w celu
osiągania nadwyżki ekonomicznej. Ogromne sfery kraju są prowadzone na zasadach
budżetowania (nauka, edukacja, ochrona zdrowia, i in.), nie stymulując do
postaw i zachowań przedsiębiorczych. Budżety często powstają na zasadach
przetargowego „widzimisię” i bez rachunku efektywności (Cost Benefit Analysis)
oraz zastosowania bardziej złożonych mierników i kryteriów
analityczno-decyzyjnych.
4) Brak wystarczających zasad i mechanizmów profesjonalnego transferu między
sferą for profit a sferą not for profit, oraz recyklingu obszarów i zasobów
niezagospodarowanych lub o niewystarczającym zainteresowaniu zagospodarowaniem.
Państwo nie spełnia roli politycznego i strategicznego gospodarza całego
potencjału kraju, na tle potencjału UE i świata.
5) Konkurencja. Obiektywna i rzeczywista konkurencja jest wyrazem działania
„prawa niezbędnej różnorodności R.W. Ashby”, jest ze wszech miar pożądana i
konieczna, wszędzie gdzie to tylko możliwe. Jest też wyrazem demokracji w
działaniu (równość różnych podmiotów wobec danego działania). Organizuje nasze
życie między „doskonałą konkurencją” (wielka liczba małych, różnorodnych
podmiotów, z których żaden nie ma potencjału większego, niż pozostałe) a
monopolem (nie ma konkurencji, jest tylko jeden podmiot działający, jeden
dostawca, jeden odbiorca). Łatwo zauważyć, że monopol jest niepożądany,
podobnie jak doskonała konkurencja. Taką pośrednią strukturę konkurencji w
całości kraju może zapewnić tylko podmiot zewnętrzny w stosunku do podmiotów
działających, czyli państwo i samorządy. Konkurencja jest wielofunkcyjnym,
naturalnym systemem i elementem systemu zarządzania krajem (są jeszcze
obywatele i regulatorzy – państwo i samorządy). Jest ona jednym z
najpotężniejszych stymulatorów (motywatorów). Najpierw dlatego, że nie możesz
bez kosztów, nakładów i wydatków zająć danego miejsca w strukturze społecznej,
bo może to zrobić, lub już zrobił, ktoś inny. Po drugie, dlatego że konkurencja
daje wybór twoim klientom, a więc tym, którym służysz: mogą oni udać się do
konkurentów, a nie do ciebie. To zmusza cię do intensywnego starania się, aby
być sprawniejszym i zaoferować lepsze dobro (produkt, usługę), niż konkurenci.
Ten układ jest zatem naturalnym motorem postępu.
W Polsce istnieją rozmaite mechanizmy sterowania konkurencją, na pewnych
obszarach, i to jest dobrze. Ale istnieją całe ogromne obszary, gdzie niema
konkurencji, i to jest fatalne. Edukacja, ochrona zdrowia, nauka, niektóre
naturalne monopole, obszary gospodarki, którymi steruje państwo (tzw.
przedsiębiorstwa i spółki skarbu państwa i „spółki strategiczne”).
6) Najpotężniejszą siłą działania jest zawsze motywacja (nieprosta suma
motywacji wewnętrznej i zewnętrznej, pozytywnej i negatywnej). Zdecydowaną
przewagę musi mieć zawsze pozytywna motywacja wewnętrzna danego podmiotu
(interes – muszę coś z tego mieć takiego, aby zaakceptować zagrożenia i ryzyka
po drodze). To powoduje, że nie tylko inicjuję dane działanie, ale „drę
trawę” aby je przeprowadzić i uzyskać określone, pożądane rezultaty i wyniki.
4. Konkluzja. Czy w Polsce suma czynników i uwarunkowań działania składników,
części i całego kraju zapewnia taki system motywacyjny, który jest zorientowany
na osiąganie nadwyżki ekonomicznej, lub na osiąganie wartości i celów
pozaekonomicznych, ale na zasadach profesjonalnego rachunku ekonomicznego
[budżetowanie: 1) świadczyć dobra i usługi po najniższych nakładach, wydatkach
i kosztach; 2) przy określonych z góry nakładach, wydatkach i kosztach osiągać
jak najwyższy efekt użytkowy, wartość dodaną]
.
Odpowiedź nie jest pozytywna. System polityczny jest tak skonstruowany, że nie
tworzy stabilnych i długookresowych warunków dla kształtowania nadwyżki
ekonomicznej na należnej jej pozycji wśród całego zbioru celów i wartości kraju
oraz jego składników i części. Nadwyżka ekonomiczna musi być albo wartością i
celem nadrzędnym (przedsiębiorstwa), albo jasnym i bezwzględnym uwarunkowaniem
i ograniczeniem dla pozostałych działalności. PNE musi przy tym działać
bezwzględnie, podmioty niespełniające tego prawa muszą upaść, a jeśli nie, to
ktoś musi wziąć odpowiedzialność za ich funkcjonowanie. Ta odpowiedzialność
musi być jednak bezwzględnie uzasadniona i uzgodniona – również z
uwzględnieniem konsekwencji z punktu widzenia nadwyżki ekonomicznej.
Mechanizm prawa nadwyżki ekonomicznej ujawnia się w Polsce nadto widocznie na
obszarach takich, jak edukacja, ochrona zdrowia i nauka. Pamiętam dobrze okres
od 1962 roku – nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o kłopoty finansowe na tych
obszarach. Od blisko 60 lat słyszymy ciągle o braku pieniędzy, co kilka lat
mamy tzw. „reformy” (przypominają raczej „gacie”…), zmienił się ustrój
polityczny kraju – i ciągle mamy bylejakość, narzekania, strajki, konflikty,
itp. Oczywiście, powodów jest wiele, np. zmiany funkcji, naturalny wzrost
kosztów (postęp techniczny; inflacja). Jednak kluczowym powodem, przyczyną,
jest zła konstrukcja systemu zarządzania na tych obszarach, między innymi
ignorowanie prawa nadwyżki ekonomicznej, oraz brak lub niedostatek silnych
uwarunkowań do motywowania (patrz wyżej) szkół, uczelni, jednostek ochrony
zdrowia, i in. w tym kierunku”.
MÓJ KOMENTARZ DO TEGO TEKSTU JEST NASTĘPUJĄCY:
Świetny tekst Hubercie. Deskryptywna funkcja opisu systemu zarządzania
krajem i prawa nadwyżki ekonomicznej, mimo Twoich inklinacji do profesjonalnego
języka, jest bardzo przyjazna dla niefachowców. Myślę, że warto ten materiał
zadedykować niefachowcom spod znaku PiS, ze „zwykłym posłem” i Premierem
Mateuszem Morawieckim na czele. Problem jednak w przypadku tych panów polega na
tym, że oni, a zwłaszcza ten pierwszy, nie chcą korzystać z wiedzy naukowej.
Nie chcą wiedzieć nic na temat mechanizmu nadwyżki ekonomicznej w państwie, a
zwłaszcza korzyści wynikającej z prawa niezbędnej różnorodności w zarządzaniu
krajem. Oni dążą do czegoś wręcz odwrotnego, czyli ograniczenia działania tej
dobroczynnej dla społeczeństwa zasady, czego wyrazem są tendencje do renacjonalizacji
prywatnych podmiotów gospodarczych, wzrost etatyzmu i związanego z tym
nepotyzmu, czy centralizacji zarządzania krajem, kosztem rozwoju samorządu
terytorialnego. Czynią to wyłącznie ze względu na swoje partyjno-prywatne
interesy, kosztem dobra publicznego. Jak większość populistów i demagogów nie
zdają sobie sprawy z tego, że z tytułu swoich egoistycznych działań, przyjdzie zapłacić
następnym pokoleniom. Im dłużej będą rządzić tym strat będzie więcej.
Na pewnym poziomie ogólności rozważań materiał jest doskonały
i może być punktem wyjścia do opracowania nowej strategii rozwoju Polski,
zarówno w krótkim, średnim jak i długim okresie. Strategie te powinny
uwzględniać konieczność zaprojektowania i wdrożenia wielu reform na
zasygnalizowanych przez Ciebie obszarach. Niestety mam również złą wiadomość
dla czytelników Facebooka, a mianowicie bez zmiany władzy ustawodawczej i
wykonawczej w Polsce, przez najbliższe cztery lata z tych potrzebnych reform
będziemy mieć co najwyżej stare podarte, jak bardzo trafnie nazwałeś, GACIE. Dodam od siebie przed jutrzejszym Świętem
Niepodległości NARODOWE GACIE.