Dzisiaj mija 30 lat od wprowadzenia Planu Balcerowicza. Nasza gospodarka w tamtym, pamiętnym okresie, była faktycznie (a nie propagandowo jak za czasów premierowania” Pani Szydło), w kompletnej w ruinie. Bankructwo PRL-owskiego systemu znalazło swój tragiczny wyraz w gospodarce. Występował totalny niedobór towarów i usług (kolejki, ocet, system kartkowy). Przedsiębiorstwa państwowe (bo innych w zasadzie nie było) miały ogromny nadmiar niewykorzystanych i przestarzałych zdolności produkcyjnych (brak surowców i materiałów). Nastąpiła zapaść systemu pieniężnego (hiperinflacja: 640% w 1989 roku). Złoty niemal całkowicie stracił cechy pieniądza transakcyjnego (transakcje w USD; wymiana barterowa, kilkudziesięciokrotna różnica pomiędzy oficjalnym i czarnorynkowym kursem dolara; ogromny deficyt budżetu, ceny regulowane na żywność i usługi komunalne). Hiperinflacji towarzyszył niekontrolowany wzrost płac. Zadłużenie zagraniczne Polski w 1989 roku wynosiło około 40 mld USD i było, jak na ówczesne czasy, gigantyczne. System gospodarczy nie spełniał podstawowych kryteriów racjonalności ekonomicznej. Brak było mechanizmów równoważących rynek, finanse i pieniądz.
Uchwalone pod koniec grudnia 1989 roku ustawy przez Sejm kontraktowy zapoczątkowały trudne przemiany polityczno-gospodarcze, które zaowocowały najszybszym w historii naszego kraju rozwojem gospodarczym. Czy wprowadzone Planem Balcerowicza zmiany w Polsce rozwiązały wszystkie problemy? Oczywiście nie, ale stworzyły przesłanki do tego, że staliśmy się normalnym, demokratycznym krajem, którego fundamenty cywilizacyjne są sukcesywnie rujnowane od ponad czterech lat przez populistów i autokratów spod znaku PiS.
Jeśli ktoś z Państwa jest zainteresowany genezą uchwalenia Planu Balcerowicza, zapraszam na moją stronę internetową: www.marekpankowski.pl, zakładka Prelekcje, „30 rocznica wyborów czerwcowych do Sejmu i Senatu. Fakty i mity”.
Chapeau bas Panie Profesorze.