„BÓG, HONOR, OJCZYZNA” i MATKA BOSKA KARKOSIKA

Dzień dwóch scen – jedno widowisko: triumfalny patos i nacjonalistyczno-religijna mgła. 15 sierpnia Polska patrzyła dla jednych z dumą, dla innych z zadumą i często irytacją na dwa pozornie różne ekrany (ołtarze):

 

Pierwszy (Warszawa, Gdynia) – defilady i przemowy z okazji Dnia Wojska Polskiego. Potencjalizacja (prężenie muskułów) wobec zagrożenia ze strony Imperialnej Rosji Putina całkiem udana. Przemowy polityków już gorzej (do samodzielnej oceny przez każdego):

  • Karol Nawrocki, doktor historii, myli fakty historyczne, konfabuluje i „dodaje sobie powagi” podnosząc tradycyjnie głos:
  • Pomylił Niemców z Polakami – obrońców ze zdobywcami Monte Cassino.
  • W „patriotycznej nadgorliwości” przekręcił datę wprowadzenia na sztandary Wojska Polskiego hasła: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.
  • Okłamał opinię publiczną, uznając za ważniejsze dla obronności państwa powyższy slogan od unijnego parasola bezpieczeństwa SAFE.
  • „Jest taka polskość, która mówi wiele i głośno. Im więcej krzyczy, tym bardziej jawna jest jego głupota” (ks. J. Tischner).
  • Donald Tusk (Gdynia) i Władysław Kosiniak-Kamysz (Warszawa) już znacznie lepiej, bo dementują mity i sprowadzają na ziemię populistyczną prawicę:
  • Donald Tusk wyjaśnij, że „Polska będzie bezpieczna tylko wtedy, gdy w Polsce nie będzie zdrady i głupoty” oraz kolejny raz wyjaśnił polskim populistom unijny program bezpieczeństwa SAFE.
  • Władysław Kosiniak-Kamysz w bardzo plastyczny sposób rozwinął myśl premiera doprecyzując, że SAFE to: Sojusze, Armia, Fabryki (polskie) i Europa.

 

Drugi (Konotopie) – uroczyste odsłonięcie pomnika 56 metrowej Maryi, wśród pól kukurydzy, sfinansowanego przez rodzinę miliardera Karkosika. To wotum dziękczynne ofiarodawców zaspokaja nie tylko ich „trumpowskie” ego fundatorów, ale najprawdopodobniej generuje pokaźny biznes dla instytucji Kościoła Katolickiego – choć muszę przyznać, że nie wiem czy w przypadku przygotowania tego inwestycyjnego „dzieła” wykonano stosowne feasibility study. Tak czy siak, Konotopska Maryjka to nowsza wersja wieży Babel – pomnik chaosu pojęć, w którym religię sprowadzono do rozmiarów dużych betonowych gabarytów, podlanych nacjonalistyczno-patriotycznym sosem. Zamiast łączyć, ten gigantyczny dziwoląg, rozbija wspólnotę prowincjonalną wielkością i wyklucza tych naszych współobywateli, którzy zgodnie z preambułą Konstytucji „…uniwersalne wartości wywodzą z innych źródeł”.

 

Oba powyższe – pozornie niemające nic ze sobą wspólnego – wydarzenia łączyła ta sama dekoracja: triumfalny patos i religijno-nacjonalistyczna mgła, pod którą znikały twarde pytania o fakty, koszty i społeczno-publiczny sens tych „przedstawień”, biorąc zwłaszcza pod uwagę sprzeczne komunikaty liderów politycznych, zaburzające już tak zdegenerowane prawicową narracją 3P (populizm, polaryzacja i postprawda) umysły wielu Polek i Polaków.

 

CZAS NA PRZYZWOITOŚĆ. 15 sierpnia miał być lekcją historii – niestety stał się lekcją pychy, betonowej megalomanii, historycznej i współczesnej ignorancji oraz dalszą polaryzacją społeczną. Prawdziwa siła państwa nie tkwi w rozmiarach pomników ani długości defilady, lecz w zaufaniu obywateli, jakości instytucji i codziennym szacunku dla różnorodności – zarówno w granicach, naszego państwa jak i poza nim.

„Błogosławieni, którzy nie idąc za głosem złudnej chwały, pomniki w sercach i umysłach ludzkich stawiają – a nie w kukurydzy i populiźmie”