Szczęść Boże Grzegorzu

Komentarz do artykułu Agaty Szczęśniak w „Oko press”. Artykuł znajduje się poniżej mojego komentarza.

Chciałbym zacząć w stylu posła Grzegorza Brauna, strzeż nas Boże przed takimi nienawistnikami i  indywiduami w życiu publicznym jak właśnie ten poseł lub jego równie wybitny kolega z PiS Marek Suski. Ich recenzja dorobku naszej Noblistki Olgi Tokarczuk jest adekwatna do ich „nieprzeciętnej inteligencji”(myślę, że bez testów mogliby stać się członkami Stowarzyszenia Mensa) i ich jedynie słusznej ideologii polskiego mesjanizmu nacjonalistyczno-katolickiego, gdzie każda odrębność kulturowa jest zagrożeniem dla bytu narodu polskiego. Grzegorz Braun, jak okazało się dzisiaj,  jako jedyny głosował przeciwko uchwale Sejmu, honorującej przyznanie tej zaszczytnej nagrody polskiej pisarce. Osoba ta manifestacyjnie zaczyna swoje, na ogół niemądre, na szczęście krótkie,  przemówienia sejmowe, od powitania „Szczęść Boże”, jakby zapomniał, że istnieje w polskiej Konstytucji rozdział kościoła od państwa (art. 25 ust. 3. stanowi, że „Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego). Co prawda zgodnie z tym samym artykułem 25 ust. 2. „Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym”. Tak więc formalnie rzecz ujmując, Grzegorz Braun mógłby (aczkolwiek zastrzegam, że nie jestem konstytucjonalistą) zaczynać swoje przemówienie sejmowe, w imię swobody wyrażania przekonań religijnych w życiu publicznym od na przykład znanych modlitw katolickich, typu „Zdrowaś Maryjo, łaski pełna, Pan z Tobą…”. Ciekawostką  poznawczą dla mnie byłby wstęp do wystąpień innowiercy, na przykład wyznania mojżeszowego lub muzułmanina, w stylu, „Nie ma boga prócz Boga (jedynego), a Mahomet jest jego Prorokiem” , a teraz przedstawiam stanowisko Koła Konfederacji na temat zmian w projekcie Ustawy o Sądzie Najwyższym (oczywiście tym krajowym, a nie niebiańskim). Poseł agnostyk, mógłby zacząć swoje przemówienie w kwestii pierwszego czytania projektu ustawy dotyczącej reformy deformy edukacyjnej Anny Zalewskiej od swojej modlitwy, typu „Boże Wszechmogący, jeśli jesteś bytem realnym spraw, aby Sejm obecnej kadencji powstrzymał zapędy autorytarno-faszystowskie Jarosława Kaczyńskiego, który jako zdecydowany zwolennik demokracji liberalnej, zagubił się nieco w ogromie aksjologicznych wartości, które przyszło mu przestrzegać  jednocześnie, a przecież jest po trudnej operacji kolana i boli go ta noga jak cholera”. Czy wreszcie ateista, który swoje przemówienie rozpocząłby nieco inną modlitwą, typu: „ Już Seneka Młodszy ponad 2000 lat temu powiedział, że dla ludu religia jest prawdą, dla mędrców fałszem, a dla władców jest po prostu użyteczna”, więc proszę, rozważając powołanie Komisji Specjalnej ds. Wyjaśnienia Afery Mariana Banasia, o modlitwę dla naszego ciężko chorego państwa o szybkie wyzdrowienie.

Szanowny Panie Pośle Grzegorzu Braunie, Szczęść  Boże dla Pana i Pana Rodziny oraz wszystkiego najlepszego z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia

AGATA SZCZĘŚNIAK19 GRUDNIA 2019

Suski: „Nobel nie jest immunitetem na głupotę”. Braun: „Tokarczuk jest pisarką żydowską” 

 To obrzydliwa insynuacja, fałsz, kłamstwo” – mówił Grzegorz Braun (Konfederacja) o „Księgach Jakubowych” Olgi Tokarczuk na sejmowej komisji kultury. „To jest literatura, proszę pana, powieść. Nie wiem, czy pan słyszał o tym gatunku” – odpowiadał Krzysztof Mieszkowski (.N). Marek Suski uznał, że wypowiedzi Tokarczuk są „głupie i szkalujące nas jako naród”

Nieczęsto posłanki i posłowie dyskutują w trakcie posiedzeń polskiego parlamentu o literaturze. A to się właśnie wydarzyło w Sejmie w środę i czwartek, 18 i 19 grudnia 2019: sejmowa komisja kultury zajmowała się uchwałami, które miały uczcić noblistkę Olgę Tokarczuk.

Już 3 grudnia projekt uchwały złożył klub Koalicji Obywatelskiej, a 12 grudnia – klub Lewicy. Oba projekty zostały skierowane do prac w komisji kultury. Opozycja chciała też uczcić Olgę Tokarczuk 10 grudnia – w dniu, gdy odbierała Nobla, ale PiS się na to nie zgodził.

Ostatecznie w czwartek 19 grudnia – dokładnie wtedy, gdy na sali plenarnej zaczynała się debata w sprawie ustawy dyscyplinującej sędziów – komisja kultury i środków przekazu przyjęła uchwałę w sprawie Tokarczuk. Jej tekst powstał z połączenia projektów KO i Lewicy (publikujemy je poniżej). Za było 25 osób, tylko jedna się wstrzymała, nikt nie był przeciw. Uchwała ma być głosowana na posiedzeniu plenarnym w piątek 20 grudnia, przedstawi ją poseł KO Tomasz Zimoch.

Zanim doszło do przyjęcia uchwały na komisji kultury odbyła się dyskusja, której głównym bohaterem był Grzegorz Braun – poseł Konfederacji.

Braun: Tokarczuk jest pisarką żydowską, a nie polską

Grzegorz Braun twierdził, że ani Sejm, ani komisja kultury w ogóle nie powinny przyjmować uchwały dotyczącej Tokarczuk. Żeby to powstrzymać, w drugim dniu obrad komisji, tuż przed ostatecznym głosowaniem, wytoczył argument-armatę: Tokarczuk nie jest polską pisarką, więc czemu miałby ją honorować polski Sejm? Mówił:

„Czy zabierając się za dzieło takiej uchwały i pochwały pisarki i rozpoznając jej tożsamość narodową i literacką jako przynależną polskości, nie popełniacie państwo nadużycia i uzurpacji – co mogłoby wynikać z laudacji wygłoszonej przez członka wysokiej kapituły Komitetu Noblowskiego, który przypisał pani Oldze Tokarczuk afiliację raczej do kultury judaizmu niż do polskiego kręgu kulturowego. A zatem

zastanówcie się, czy nie popełniacie nadużycia, czy nie wychodzicie przed szereg, czy nie spieszycie się troszkę z fetowaniem Olgi Tokarczuk jako polskiej pisarki sławiącej imię Rzeczypospolitej, skoro inni ludzie, dla was autorytatywni (!) przedstawiciele Komitetu Noblowskiego, traktują ją jako wyrazicielkę etosu raczej żydowskiego niż polskiego”.

Posłanki i posłowie nie odnieśli się do tych słów.

Braun wytykał również błędy interpunkcyjne i ortograficzne w cytatach z Olgi Tokarczuk.

Zimoch: Poseł też nie ma immunitetu na głupotę

„To jeszcze nie jest Sejm pana Brauna. Panie przewodniczący Marku Suski, nie tylko noblistka nie ma immunitetu na głupotę, nie ma także i poseł. Żenujące słowa tutaj padają” – mówił Tomasz Zimoch, współautor projektu uchwały KO.

„Jak ktoś wygra konkurs chopinowski albo wygra medal olimpijski, to pan też będzie się zastanawiał?” – pytał Brauna.

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus:

„Medal olimpijski, Nobel, sukces naszych artystów czy artystek nie ma barw politycznych”.

Przypomniała, że polskie czytelnictwo „jest chyba najgorsze w Europie” — mówiła, że Nobla trzeba wykorzystać, żeby coś z tym zrobić.

Suski: Tokarczuk niebezpieczna jak „Czterej pancerni i pies”

Głos zabrał również wiceprzewodniczący komisji z PiS – Marek Suski. Chociaż najpierw wyraził radość z gorącej dyskusji i zauważył, że sztuka powinna budzić emocje, później powiało grozą. Poseł przestrzegał przed Tokarczuk jako pisarką niebezpieczną:

„Można pisać różne rzeczy, fikcję literacką, można korzystając z wolności słowa mówić głupstwa, nawet szkalować kraj swojego pochodzenia, opowiadając rzeczy nieprawdziwe, oskarżając o rasizm, antysemityzm i kolonializm. Jednocześnie można być sprawnym pisarzem. Jedno drugiemu nie przeczy. Ale źrenicą demokracji jest również to, że można dyskutować i krytykować nawet noblistów.

Nagroda Nobla nie jest immunitetem na głupotę, na dziwne, a czasem szkalujące nas jako naród wypowiedzi”.

Przeczytaj także:

Prawica oburzona „polskim kolonializmem” w laudacji dla Tokarczuk. Ale wielu naukowców o nim mówiło!

12 GRUDNIA 2019

Groźne jest zdaniem Suskiego to, że wiele osób może traktować książki Tokarczuk jako źródło historyczne: „Fikcja też może być używana jako propaganda i utrwalać fałszywy obraz nierzeczywisty jako prawdę historyczną”. Przykłady? Suski podał dwa: „Czterej pancerni i pies” i „Stawka większa niż życie” — jego zdaniem pokazywały „wypaczony obraz PRL-u i stosunków polsko-sowieckich”.

Tokarczuk szerzy uprzedzenia i przekazuje światu fałszywy obraz Polski – stwierdził poseł PiS. „Tym bardziej jest to niebezpieczne, bo laureaci Nagrody Nobla są osobami, których świat słucha i bierze poważnie wypowiedzi, które padają z ich ust”.

W środę wnioskował za przygotowaniem nowej uchwały, ale w czwartek zagłosował za.

Braun: Tokarczuk monumentalnie pretensjonalna

„Szczęść Boże” — zaczął swoje wystąpienie Grzegorz Braun dzień wcześniej, w środę 18 grudnia. Poseł Konfederacji tak się przejął pomysłem uhonorowania Tokarczuk przez Sejm, że przyszedł na posiedzenie komisji, choć nie jest jej członkiem. Dlaczego postanowił proponowane uchwały zrecenzować? „Będąc patentowanym polonistą, czuję się kompetentny wypowiadać się na temat zarówno wartości literackich, jak i wartości państwowych, patriotycznych, a sprawa się tutaj zbiega”.

W sprawie wartości literackich Braun miał do powiedzenia tyle, że

pisarstwo Tokarczuk jest „monumentalnie pretensjonalne”.

Pretensjonalne i grafomańskie były też zdaniem Brauna obie poselskie uchwały. Tak wiele razy Braun zarzucał Tokarczuk pretensjonalność, że wyglądało, jakby to był największy zarzut. A jednak nie. Braun znalazł też inne.

Braun: Tokarczuk kontynuuje propagandę Żydów i masonów

Tokarczuk dystansuje się od Polski i Polsce szkodzi: „Pani Olga Tokarczuk wielokroć dawała wyraz swojego dystansu względem narodowości polskiej i państwa polskiego w jego wymiarze historycznym i współczesnym politycznym”. Oraz jest „szerzycielką współczesnego kultu multikulturalizmu” – ogłosił Grzegorz Braun.

„Kto przeczytał od deski do deski »Księgi Jakubowe«?” — pytał poseł Konfederacji i poprosił o zaprotokołowanie, że w odpowiedzi „ręce podniosło nie więcej niż pół tuzina posłów”. Sam zapewniał, że 900-stronicowe „Księgi Jakubowe” przeczytał i dzięki temu wie, że

„Pani Olga Tokarczuk kłamie na temat polskiej historii”,

co zdaniem Brauna jest obrzydliwe. Tokarczuk rzekomo nie pisze prawdy na temat „bliskiego pamięci każdego polskiego patrioty świętej pamięci biskupa Kajetana Sołtyka”. Pisarka przypisała mu bowiem „zimne wyrachowanie i sprawstwo mordu [na Żydach w Żytomierzu] z najniższych możliwych pobudek”. „To jest obrzydliwa insynuacja, to jest fałsz, to jest kłamstwo, brudna fantasmagoria pani Olgi Tokarczuk” – grzmiał Braun.

W „Księgach Jakubowych” zdaniem Brauna Tokarczuk kontynuuje „linię propagandową Żydów i masonów” i robi Polsce „czarny PR”. Przypomnijmy, że zdaniem Pera Waestberga z Akademii Szwedzkiej jest to „niesamowita powieść, powiadająca o różnych kwestiach zła, które są zszywane i tworzą opis dawnych czasów”.

Brauna nazwał Tokarczuk „surferką wytrawną na fali poprawności politycznej” i „kieszonkową noblistką Gazety Wyborczej i innych mediów gadzinowych”, która prowadzi agitację polityczną.

Ale Tokarczuk szkodzi nie tylko żyjącym obywatelkom i obywatelom RP, ale również zmarłym! Braun wywodził, że przyjęcie uchwał honorujących pisarkę byłoby „obrazą pamięci istotnie wielkich Polaków, bohaterów naszej historii, niekoniecznie ludzi świętych, ale ludzi dzielnych, którzy w odróżnieniu od Olgi Tokarczuk nie występowali w chórze, przemawiali na swój własny rachunek”.

Na cały ten wywód wiceprzewodnicząca komisji, Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica), odpowiedziała, że nie będzie się odnosiła do epitetów, „które nie powinny się pojawić w parlamencie”. I zaleciła Braunowi, żeby przygotował własny projekt uchwały.

Mieszkowski: To nie fałsz, to fikcja

Obszernie odniósł się za to do wypowiedzi Brauna poseł Nowoczesnej (klub KO) Krzysztof Mieszkowski. Wytknął mu przede wszystkim ignorancję: „To jest literatura, proszę pana, powieść. Nie wiem, czy pan słyszał o takim gatunku”.

To, co powiedział Braun, Mieszkowski nazwał kwintesencją „ideologicznej pretensjonalnej frazy”:

uwagi Brauna „ubarwiają posiedzenie [komisji], a może nawet je degradują”.

Mieszkowski zacytował też obszernie słowa samej Tokarczuk, która tłumaczyła, że polska kultura jest kulturą pogranicza i kształtują ją różne wpływy.

„Czy twórczość Mickiewicza była istotna z punktu widzenia polskiej państwowości czy nie była? Czy twórczość Słowackiego była, czy nie była?” – pytał poseł Mieszkowski. Mówił, że polska świadomość narodowa jest różnorodna: „Ona nie jest ubogacona wyłącznie narodowym nacjonalizmem, skrajnie prawicowym uczuciem, wrażliwością, która tak naprawdę zawsze degradowała naszą rzeczywistość”.

„Refleksja, którą proponuje Grzegorz Braun, jest refleksją antypolską, antynarodową, antyeuropejską” – podsumował Mieszkowski.